Od Redaktora Naczelnego



Szanowni Czytelnicy,

Światowy Kongres FDI, poprzez możliwość konfrontacji z najlepszymi wykładowcami, klinicystami, producentami i wieloma innymi osobami związanymi ze stomatologią, uświadomił nam – klinicystom, naukowcom czy materiałoznawcom – w jakim miejscu znajduje się polska stomatologia. Jestem przekonany, że na wielu płaszczyznach nie odbiegamy od światowych standardów, a nierzadko mamy się czym pochwalić na arenie międzynarodowej. Dziś już wiadomo, że interdyscyplinarność w nauce jest sprawą nieuchronną, leżącą u podstaw dalszego postępu opartego o różne badania eksperymentalne. Prezentacje kazuistyczne, najciekawsze dla praktykujących lekarzy dentystów, pozwalają na odnotowanie finalnych efektów terapii wynikających z ciągłego postępu. Po tym największym w historii polskiej stomatologii wydarzeniu trzeba zejść na ziemię...! Uczelnie, jak sama nazwa wskazuje, choć mają przede wszystkim kształcić, to jednak wymagają od pracowników wielostronnej pozadydaktycznej współpracy np. z przemysłem, bo to poprawia finansową kondycję szkoły. Mamy też publikować w uznanych czasopismach, bowiem Impact Faktor i indeks Hirscha wchodzą coraz powszechniej do „medycznego lecznictwa”. Jest to zrozumiałe, bowiem progres w nauce jest nieunikniony.
Ale trudniej zaakceptować ciągłe zmiany, jakie czekają nas na płaszczyznach organizacyjnych. Od 1 stycznia 2018 roku każdy lekarz i lekarz dentysta będą zobowiązani stosować elektroniczną dokumentację medyczną. Ciekawe natomiast, jak się rozwinie, a może „zwinie” forma NFZ? A co z Kodeksem Etyki Lekarskiej i jak pogodzić zapisane w nim zasady z komercjalizacją rynku usług stomatologicznych? Dlaczego po raz kolejny nowe recepty? Jakie będą wreszcie następne decyzje dotyczące programów stażu, specjalizacji i rozwoju naukowego, które zmieniają się permanentnie? Czy te propozycje sprzyjają postępowi i spokojnej pracy? Czas pokaże. Nasuwa się jednak smutna refleksja, że coraz częściej oddalamy się od Hipokratesa. Coraz mniej lekarskiego podejścia, a coraz więcej innych rozwiązań, które mają pomóc biurokracji i finansom, a nie naszym pacjentom czy praktykującym lekarzom, którzy zdobywają specjalistyczną wiedzę i umiejętności manualne bardzo często kosztem prywatnego czasu. I choć Paracelsus mawiał, iż „Najlepszym lekiem jest miłość”, to jednak najczęściej trzeba pomóc pacjentowi w sposób bardziej profesjonalny, ukierunkowany i wszechstronny, a nie biurokratyczny. W stomatologii dochodzi jeszcze aspekt, „który widać”, więc kwestia określonego poczucia artystycznego, doświadczenia i estetyki lekarza jest potrzebna dla optymalizacji samopoczucia naszego pacjenta.

Prof. dr hab. Ryszard Koczorowski





Copyright © 1989–2016 Dental Forum. Wszelkie prawa zastrzeżone.